MODUŁ 0 - Przygotowanie do startu! 3... 2... 1...
MODUŁ 1 – Czy WordPress jest w ogóle dla mnie?
MODUŁ 2 - MYŚLENIE, czyli szykujemy się do starcia! ;)
MODUŁ 3 – Ogarniamy DZIAŁKĘ i tabliczkę z adresem

1.4. Czy WordPress nada się na hulajnogę?

Oraz jakich stron NIE WARTO tworzyć na WordPressie?

To będzie część nieco kontrowersyjna i pewnie niejeden by mnie w WordPressa miłujących grupach zlinczował za to, ale…

WordPress jest dla wszystkich, ale nie jest do wszystkiego.

To znaczy oczywiście, każdą z wymienionych w poprzedniej lekcji stron można na nim postawić, jasne, tak jak można sobie kupić pociąg, gdy się człowiek zachce wybrać na weekend nad morze 😉

Ale są łatwiejsze i mniej problemowe rozwiązania, niż garażowanie potem lokomotywy – można po prostu kupić bilet zamiast całego składu kolejowego 😉
Pojechać, wrócić i zapomnieć o sprawie (zostawić tylko wspomnienia), zamiast myśleć, skąd wziąć co roku mechanika do przeglądu pociągu 😉

Wiecie o co mi chodzi?

Nie trzeba kupować krowy, żeby się napić mleka.

WordPress jest super, ale jest czymś w rodzaju kombajnu albo przynajmniej małego Fiata, a jeśli potrzebujesz pokonać tylko 100 metrów, to nie opłaca Ci się nawet odpalać silnika, bo szybciej dojdziesz z buta albo skipniesz hulajnogą 🙂

I tak samo jest ze stronami. Jeśli masz do postawienia prostą wizytówkę albo prosty, pojedynczy landing page, wyciąganie do tego WordPressa to jak z armatą na wróbla.

Są po prostu sposoby, którymi zrobisz taką stronę tak samo łatwo i szybko, a będzie potem kompletnie bezobsługowa przy utrzymaniu.

Utrzymaniu? Ale o jakim utrzymaniu mowa?

Jak wspominałam podczas jednego z lajwów w grupie na FB, strona na WordPressie jest w całości Twoja i możesz z nią robić co chcesz, ale też wszystko co jest z nią do zrobienia – spada na Ciebie.

Jak z biurem – jeśli wynajmiesz biuro w co-workingu, będziesz tam tylko przychodzić pracować. Nie będzie Ci wolno przestawić szafy, przemalować ściany ani wybić dodatkowego okna, ale w zamian nie obchodzi Cię też sprzątanie w pomieszczeniu, pamiętanie o myciu ekspresu i umowa na wywóz śmieci 😉

Możesz też kupić własne biuro, w którym będziesz mogła robić absolutnie wszystko, nawet ściany rozkuć i na nowo otynkować, ale sprzątanie też jest po Twojej stronie, a jak pęknie rurka w kiblu – też Ty musisz zauważyć i wezwać mechanika, i nikt nie przypomni Ci o odśnieżaniu dachu budynku – sama musisz o tym wiedzieć 🙂

To pierwsze biuro to są wszelkie abonamentowe platformy do budowania stron, typu Wix, czy sklepów, typu Shoper, Shoplo. Nie jesteś ich właścicielką, w każdej chwili możesz dostać wymówienie albo podwyżkę i nie za wiele możesz zmienić w dekoracjach, najwyżej kolory segregatorów. Ale za to nie obchodzi Cię zarządzanie całym tym majdanem.

To drugie biuro to WordPress (i wszelkie inne systemy, w których stronę instalujesz pod swoją własną domeną i na swoim własnym hostingu, np. Presta Shop, Joomla, Drupal etc., WordPress nie jest jedyny, jest po prostu najpopularniejszy). Możesz tam robić co tylko dusza zapragnie, ale jak coś pierdyknie, to będzie tylko na Ciebie 😉

Ale teraz nawet jeśli się zdecydujesz na swoje własne biuro (WordPressa), możesz sobie sprawę ułatwić albo utrudnić.

Bo możesz kupić biuro mające sto metrów kwadratowych i urządzać tam sobie wyścigi na krzesłach z kółkami, a możesz ograniczyć się do 20m2, wiedząc, że i tak nie wykorzystywałabyś reszty tej przestrzeni sensownie, a tylko sprzątania byłoby więcej.

Możesz też na przykład podłogę wyłożyć sobie super puchatym dywanem, ale możesz też zostawić łyse panele, skoro wiesz, że i tak nie będziesz chodzić boso, a przynajmniej nie nachetasz się tak przy odkurzaniu.

I tak samo jest ze stroną.

WordPress jest prosty w instalacji, dość prosty w obsłudze i dość prosty w utrzymaniu, ale właśnie – trzeba go jednak utrzymywać.

Co to znaczy?

Trzeba go na przykład aktualizować, tak jak się aktualizuje (również głównie ze względów bezpieczeństwa) aplikacje w telefonie.

Trudne?

No przyznacie, że nieszczególnie, ale trzeba o tym pamiętać. Trzeba na to raz na jakiś czas zarezerwować trochę czasu.

Trzeba też na przykład (a przynajmniej warto) robić regularnie kopie zapasowe, dla bezpieczeństwa. Tak jak ultraważnych kontaktów nie trzymasz tylko w telefonie, ale pewnie masz zapisane jeszcze gdzieś dodatkowo w kalendarzu, prawda? Bo jak coś się stanie (telefonowi albo kalendarzowi) to nie zostajemy z ręką w nocniku.

Czy to trudne?

Nie, znów nie, znów trzeba na to zarezerwować chwilkę czasu i o tym pamiętać.

Uogólniając – WordPress nie jest stroną, którą można zrobić i o niej zapomnieć, jak o dziecku sąsiada, co raz na rok dasz cukierka na klatce schodowej, ale tak poza tym to nie wiesz czy jeszcze żyje. WordPress jest bardziej jak własne dziecko, na które jednak raz na czas zerkniesz i jakąś skórką z chleba w nie rzucisz, żeby nie chodziło wychudzone 😉

No trzeba się tam co jakiś czas logować, odkurzyć, mopa wyciągnąć, ogarnąć 🙂
(i trzeba niezależnie od tego, czy stronę zrobisz sobie sama, czy ktoś Ci ją zrobi… Ups! :D)

No dobra, to jak nie WordPress to co?

Wielu osobom wydaje się, że postawienie strony na WordPressie to w ogóle jedyna opcja na postawienie strony.

Że generalnie każda strona na świecie to WordPress.

Potrzebujesz strony? Rób WordPressa. Sklepu? WordPress! Wizytówki? Zrób sobie w WordPressie. Portfolio? Ej, WordPress będzie super.
WordPress, WordPress, tylko WordPress!

A figa!

Pewnie podpadnę developerom (ale na pewno nie tym najporządniejszym), ale dla mnie to jest w ogóle na granicy takiej zawodowej uczciwości uszczęśliwiać kogoś stroną na WordPressie, gdy wiemy że ów ktoś potrzebuje czegoś, co lepiej i szybciej obskoczyć statyczną stroną.

Statyczną stroną? To znaczy co?

WordPress i podobne systemy to nie jedyna droga.

Stronę, ładną i funkcjonalną, można też postawić w zwykłym, starym, dobrym HTMLu, tak jak listu do przyjaciółki nie musisz pisać na wypasionym komputerze (a potem pamiętać, żeby mu aktualizować programy przez kolejne 10 lat), bo możesz piórem na kartce i już. I treść nie wyjdzie gorzej.

Oczywiście ja sobie zdaję sprawę, że jak mówię o stawianiu strony w HTMLu to są osoby, które pomyślą, że ja im uwłaczam 😀 Albo że się z głupim widziałam, bo one nie znają się w ogóle na takich rzeczach 😀

A na komputerze się znasz? Wiesz jak działa procesor? Wiesz z czego się składa dysk główny? Wiesz jak wygląda karta graficzna? Wiesz jakie napięcie idzie po każdym kabelku?
Ja nie wiem, a i tak klikam i w niczym mi ten brak technicznej wiedzy nie przeszkadza 😀

Prostą stronę w HTMLu można obecnie postawić w zasadzie praktycznie nie znając HTMLa, przyrzekam, i ona będzie miała swoje zalety – przeważnie będzie szybsza od WordPressa (mówię szczerze jak jest! :D), jak się ją postawi – można o niej zapomnieć, nie trzeba aktualizować i nie trzeba zabezpieczać, bo praktycznie nie da się na nią włamać.

Fajnie, nie?

“To gdzie haczyk” – zapytacie. “Po co ludziom WordPress, skoro te HTMLe są takie super?”

Otóż WordPress sprawia, że edytowanie, czyli zmiana treści, jest bardzo łatwe. Że dodawanie treści jest bardzo łatwe. Że dzielenie treści na kategorie jest bardzo łatwe. Że dodawanie treści przez ludzi wchodzących na stronę jest bardzo łatwe (np. w komentarzach). Że ogólnie robienie czegokolwiek z treścią jest bardzo łatwe, bo mamy do tego panel administracyjny, który superłatwo obsłużyć.

Zmiany na stronie HTML są nieco bardziej upierdliwe. Nie jakoś dziko, ale ciut-ciut-ciupeńkę. Tylko jeśli będziesz codziennie chciała robić takie zmiany, lekka upierdliwość nie będzie problemem. Ale jeśli będziesz je robić dwa razy dziennie, to nawet mała pierdoła zacznie Cię wkurzać 😀

Wyobraź sobie, że masz szafki w kuchni ustawione tak, że musisz otworzyć szafkę A, żeby móc otworzyć szafkę B, bo się niefortunnie drzwiczki zachodzą (kto nie ma jakiegoś takiego fuckupa gdzieś w domu, niech pierwszy rzuci kamieniem 😀 Ja miałam lodówkę zamykaną na gumkę kapeluszową…😁😂).

Dopóki szafkę B otwierasz raz na rok, żeby wyciągnąć formę na babkę wielkanocną, to pewnie olewasz temat – możesz dokonywać akrobacji z drzwiczkami. Ale gdybyś ją miała otwierać 3 razy dziennie, bo tam właśnie chowasz łyżeczki do kawy, to pewnie po tygodniu dostałabyś rozstroju nerwowego i rozpirzyła kuchnię w drobny mak 🙂

No i tak samo właśnie z tymi stronami 😀

W mojej opinii, jeśli tworzysz stronę, która ma być prostą wizytówką, jak ta mojej dentystki – firma, adres, oferta, godziny otwarcia – i nie planujesz tam dodawać żadnych nowych treści za często, bo na przykład potrzebujesz tylko raz na rok dopisać, że w Wigilię nieczynne, i dwa razy do roku dorzucić zdjęcie z nowymi plombami światłoutwardzalnymi, to stawianie tego na WordPressie jest kapeńkę bez sensu. Wtedy wybrałabym zwykłą, szybką, bezobsługową stronę na jakimś szabloniku HTML (piękne idzie kupić za 15 dolców albo nawet wyhaczyć za friko) – bo możesz ją postawić i zapomnieć o sprawie.

Jeśli natomiast chcesz postawić np. bloga, gdzie co tydzień będziesz dodawać notkę, to już robienie tego na szablonach HTML byłoby jak kopanie patykiem w ogródku, żeby zasadzić hiacyncika. Można kopać patykiem, jak masz jednego na rok, ale nie jak codziennie jakiegoś dosadzasz.
Wtedy jednak warto mieć łopatkę albo chociaż łyżkę 😉

Reasumując:

WordPress to jest CMS, czyli system zarządzania treścią (=content management system). Nie ma sensu go używać, jeśli nie planujesz regularnie zarządzać jakąś treścią 😀 (zmiana godzin otwarcia raz na rok się tu nie zaliczy, mimo że niby regularna)

Więc jakie strony warto tworzyć na WordPresie w mojej opinii?

➡️ BLOGI…

…albo strony zawierające blog jako jeden z elementów – tak, zdecydowanie.
W mojej opinii, nie ma lepszej platformy do blogowania. WordPress zresztą narodził się jako system do blogowania właśnie, więc to zrozumiałe 🙂
Choć ludzie szybko zaczęli go wykorzystywać i do masy innych celów 🙂

➡️ SKLEPY

tak, ale nie wszystkie.
WordPress jest super do robienia zwłaszcza takich fajnych, małych sklepów, jakie najczęściej otwierają rękodzielnicy i niszowe, nieduże, rodzinne marki. Do wielkich sklepów z bardzo nietypowymi potrzebami bym jednak odradzała.

I jeszcze wyjaśnię, co rozumiem przez duży sklep, bo krążą potem po sieci takie mity, że w sklepie na WP to można mieć max kilka produktów, potem nie będzie chodził już dobrze. Guzik tam.

Ja mam 100, 50 i w trzecim sklepie 950. Moja przyjaciółka ma ponad 1500, bo chomikuje wszystkie sprzedane jako archiwum. A są przecież jeszcze mocniej zatowarowane sklepy niż nasze.
Ale wielkość sklepu należy mierzyć nie tyle ilością produktów, co ruchem – czyli tym, ile osób Was odwiedza. Dopóki nie będziecie mieć przynajmniej kilkuset tysięcy odwiedzin miesięcznie, nie trzeba się naprawdę o nic martwić. A jak już będziecie mieć tyle, to na bank zamówień będziecie mieć taki nawał, że sklepem będzie się dla Was zajmował kto inny.
Dla realnego przykładu – ja utrzymuję się od lat ze swojej twórczej działalności mając łącznie we wszystkich sklepach raptem ok. 12-14 tysięcy odwiedzin miesięcznie. To tak, żebyście zobaczyły skalę 🙂

Duży sklep to Bonprix albo Zalando, a nie Pani Krysia, bo właśnie wstawiła osiemdziesiątą czapkę z kaszmiru 🙂

➡️ PORTFOLIO

– jak najbardziej, można tu postawić na WordPressa

➡️ PLATFORMA DO E-LEARNINGU

tak, czemu nie 🙂 Jest tam sporo treści do ogarniania i właśnie na takiej platformie się znajdujemy zresztą 🙂

➡️ LANDING PAGE

– jeśli ma to być tylko jeden landing i nic więcej nie planujesz (żadnych dodatkowych, żadnej strony z ofertą do tego, żadnego nic) to nie stawiałabym do tego całego WordPressa.
Użyłabym możliwości tworzenia landing page w ramach systemów do e-mail marketingu. Nie rozwijam tego, bo sądzę, że mało osób tutaj ma takie potrzeby, ale w razie czego mogę opowiedzieć więcej w komentarzach w grupie czy na livie pytaniowym 🙂

➡️ WIZYTÓWKA lub trochę szersza STRONA Z OFERTĄ FIRMY, ale bez elementów bloga czy sklepu

– tu właśnie zależy:

  • jeśli chcesz stworzyć wizytówkę/stronę firmową jak ta mojej dentystki, gdzie nie będziesz raczej niczego zmieniać i dopisywać albo będziesz to robić bardzo rzadko, powiedzmy raz na kwartał dodasz nową usługę albo zmienisz godziny otwarcia – ja poszłabym w stronę czystego HTMLa, bez WordPressa.
  • jeśli chcesz NA TERAZ stworzyć prostą wizytówkę/stronę z ofertą, żeby już być widoczną w sieci, ale wiesz, że w niedalekiej przyszłości będziesz ją chciała rozbudować o aktualności, sklep, możliwość rezerwacji wizyt albo regularnie aktualizowaną galerię – postawiłabym od razu na WordPressa, bo bez sensu robić dwa razy 🙂

“No dobra, Edyta, ale nie załamuj mnie, ja nie znam żadnych HTMLi, nie mam pojęcia, jak miałabym zrobić stronę bez WordPressa”

No kumam, kumam.

I mogę w razie czego po tym kursidle zrobić jeszcze takie, gdzie pokażę, jak można sobie z tym tematem najłatwiejszym sposobem poradzić, bez uczenia się technikaliów. A w każdym razie – jak ja bym taką stronę stawiała 🙂

To byłby chyba nawet bardziej tutorial niż kurs, bo naprawdę, to nie jakiś obszerny temat 🙂

Słowem zakończenia…

Oczywiście ja nikomu nie zabronię postawić sobie prostej wizytówki na WordPressie, a skąd, tak tylko uznałam za uczciwe zaznaczyć, że są łatwiejsze i mniej kłopotliwe w późniejszym utrzymaniu metody, bo ludzie często pomijają to milczeniem, wszędzie waląc WP 🙂

Ale jeśli chcesz mieć nawet najprostszą stronę na WordPressie “bo tak!”, albo żeby się tego WordPressa na tej wizytówce nauczyć i już na przyszłość umieć, to nie ma sprawy, działamy! 🙂

Przewiń do góry