MODUŁ 0 - Przygotowanie do startu! 3... 2... 1...
MODUŁ 1 – Czy WordPress jest w ogóle dla mnie?
MODUŁ 2 - MYŚLENIE, czyli szykujemy się do starcia! ;)
MODUŁ 3 – Ogarniamy DZIAŁKĘ i tabliczkę z adresem
MODUŁ 4 – Działka jest. Czas na DOM, drzewo i…
MODUŁ 5 – Dodajemy TREŚCI, czyli niech wreszcie coś zacznie się dziać
MODUŁ 6 - BACKUPUJEMY, ZANIM ZEZPSUJEMY ;)
MODUŁ 7 - MOTYWY, CZYLI PEŁEN MAKE-UP DLA STRONY
MODUŁ 8 - WTYCZKI, CZYLI CO JESZCZE MOŻEMY ODPICOWAĆ

2.1. Najpierw plan, potem ucieczka!

Z planem szansa na sukces rośnie 😉

Na poprzednim lajwiku opowiadałam Wam, jak to ma w zwyczaju nawiewać na klatkę mój zezowaty koteł o jednym zębie – wkłada max energii i sił intelektualnych w pryśnięcie z chaty, a potem stoi na klatce schodowej i próbuje na szybko wymyślić CO TERAZ 😀

Ludzie tak często działają ze stronami – najpierw wykupują domenę i hosting, gdziekolwiek, byle by było, potem stawiają tam na szybko WordPressa, żeby już widzieć, że COŚ JEST, a potem stoją jak te (pardon) widły w gnoju, no bo dobra, mamy WordPressa, ale CO TERAZ? 😂

Dlatego ja zachęcam, żeby jednak nie działać na gorąco i mieć plan oraz przygotowanie na więcej, niż jeden krok do przodu 😀

Gdyby mój Memul przemyślał wcześniej, że trzeba po ucieczce salwować się biegiem do piwnicy, to pewnie by mu się udało, a tak to zawsze kończy się tak samo – ląduje w domu i każdego dnia trzeba zdobywać świat na nowo 😉

Mówię o tym nie dlatego, żeby się mądrzyć, tylko dlatego, że sama popełniałam ten błąd wiele razy – stawiałam stronę jakąkolwiek, byleby była, byleby było już coś pod adresem z ulotek, które musiały iść do druku, a potem próbowałam ją jakoś ogarniać.

Ale to jest tak mozolne jak przemeblowywanie całego domu – jest znacznie łatwiej, jak możesz gdzieś wynieść wszystkie meble a potem wnosić je po kolei z sensem, wg planu (i gdy w ogóle masz jakąś koncepcję i plan), a trudniej, jak nie masz takiej możliwości i na okrągło dygasz gdańską szafę z prawej do lewej, żeby się minąć z podwójnym łóżkiem i gigantycznym biurkiem z pracowni 🙈

Dlatego już wcześniej namawiałam Was, żeby pomyśleć, jakiego rodzaju stronę chcecie w ogóle stworzyć i żeby zastanowić się, czy WordPress w takim razie będzie w danym przypadku najlepszym wyjściem.

Kto stwierdził, że tak – idzie dalej 🎉

Czas stworzyć treści na stronę!

A dalej jest tylko jeszcze więcej strategii i przygotowań 😀 (żeby potem poszło jak z płatka, a nie jak Memkowi: co dzień od nowa ta sama mordęga :))

Dlatego dziś jeszcze głębiej wchodzimy w myślenie o tym, co ma się znaleźć na stronie, wstępnie ją rozpracowujemy i tworzymy treści, które potem znajdą się na stronie.

❓ Treści? Teraz?

A nie lepiej po prostu wklepać zamiast nich cokolwiek, zwykłe “Lorem ipsum dolor sit amet”, które się często widzi na stronach?

No pewnie, można wklejać jakieś losowe teksty albo “Lorem ipsum”, ja Was wszak do niczego nie zmuszę 😀

Ale będzie to miało kilka wad:

➡️ 1) Może się zdarzyć, że zamieniając później jakiś tekst pisany na brudno na ten właściwy nie odnajdziecie wszystkich miejsc, gdzie go umieszczaliście i te durne, niby na chwilę tylko pisane rzeczy, zostaną i ktoś je zobaczy. Wydaje Wam się to pewnie niemożliwe, ale jest bardzo częste.

Sama się na tym przejechałam kilkanaście lat temu, kiedy ktoś robiący mi stronę umieścił taki głupi tekst na stronie błędu 404, czyli stronie “Nie ma takiej strony” (która wczytuje się na przykład, gdy usuniecie jakąś stronę, ale gdzieś jeszcze zostanie do niej link albo gdy ktoś zrobi literówkę, np. tu: https://marisella.pl/sklep/kolczyki-minight/)

Tekst na tej stronie brzmiał: “No i gdzie tu przylazłeś, durniu? Nic tu nie ma, stary koniu” (zamiast tego “nie znaleziono”, które mam obecnie ;))

No i oczywiście to jest bardzo zabawne, no boki zrywać, ale ja nie pomyślałam, że może tam być taki tekst, bo w ogóle mało się wtedy na tworzeniu stron znałam (żeby nie rzec, że wcale, wszak dlatego właśnie tworzenie własnej zleciłam), i odkryłam to przypadkiem po jakimś roku działania sklepu… 🙈

Wyobrażacie sobie, ilu Klientów przez rok na to trafiło? I co mogli sobie o mnie pomyśleć? Ile zamówień mogłam stracić?

Dlatego ja zawsze będę postulować umieszczanie przy budowie stron tekstów docelowych, a nie tymczasowych. Albo przynajmniej takich, które mogą udawać docelowe, czyli takich, które może wypadałoby jeszcze kiedyś poprawić, podrasować żeby były ładniejsze, ale od biedy ujdą i siary nie będzie 🙂

➡️ 2) Zwyczajnie dołożycie sobie roboty, bo będziecie robić podwójnie. Najpierw będziecie wklejać jakieś durne zapchajdziury, a potem będziecie jeszcze raz przychodzić w te miejsca, jeszcze raz wklejać teksty docelowe i jeszcze raz zapisywać. No bez sensu 🙂

➡️ 3) Być może nie zmienicie tych tekstów już nigdy z braku energii, chęci.

Pomyślcie: jeśli teraz, kiedy jesteśmy na haju motywacyjnym (no nie ma co ukrywać! :)), kiedy jest ten czas, że nam się strasznie chce tę stronę robić – jeśli teraz nie chce nam się tych tekstów pisać, to zastanówcie się, czy będzie nam się chciało potem, gdy zapał opadnie, trochę się może wda znużenie, a motywacja zapikuje lotem nurkowym ku glebie, no bo jakaś ta strona już stoi. A wiadomo, że ostatnie szlify są zawsze najbardziej mozolne 😉

Teraz jest ten moment żeby pisać, nawet jak wcale nie przepadacie za pisaniem (pomyślcie, że ja też muszę to zrobić dla strony, którą zamierzam z Wami tworzyć, a do tego piszę jeszcze te wszystkie kursowe posty! już mi klawiatura płonie 🔥 ;))

Więc łapcie wenę za fraki i do dzieła! 🙂

❓ A czy nie możemy sobie tych tekstów pisać na bieżąco, w miarę robienia strony?

Możecie, i pewnie i tak z częścią będziecie to robić, bo nie przewidzi się teraz wszystkiego w zakresie tekstów i tekścików, co będzie potrzebne, ale praca o wiele lepiej idzie, gdy człowiek nie zaburza sobie takiego naturalnego flow. Na przykład wstawia nową notkę blogową, kopiuje tekst, zapisuje całość, i dalej nowa notka, tekst, zapisz, nowa notka, tekst, zapisz…

Jak za każdym razem będziemy przy nowej notce przystawać, żeby ją wymyślić, to będzie szło jak po grudzie, zapewniam 🙂

❓ A gdzie mam te wszystkie teksty zapisywać?

Najlepiej w zwykłym Notatniku – tej najprostszej aplikacji na kompie.

Jeśli nie, to w Wordzie lub odpowiednikach Wordów (np. darmowy Libre Writer), ale nie stosujcie wtedy formatowania (czyli pogrubiania, kursywy, podkreśleń, kolorów tekstu itd) – tekst kopiowany z tym formatowaniem będzie robił z WordPressa śmietnik, bo tego nie widać gołym okiem, ale kopiuje się przy tym dużo niepotrzebnego kodu, który potem wprowadza zamęt.

Takie pogrubienia, kursywy i resztę trzeba już wprowadzać bezpośrednio w WordPressie :))

❓ No dobra, to jakie te teksty pisać?

O tym właśnie będzie w kolejnych postach tego modułu 🙂

Masz pytanie do tej lekcji? Kliknij tutaj, aby je zadać :)

Napisz pytanie lub komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry